Hej!
Zacznę może od tego, że prowadzę bloga jakbym chciała, a nie mogła. Niestety, wciąż jestem na etapie prób polepszenia organizacji swojego życia. Wciąż układam sobie w głowie naprawdę poplątane myśli i choć pomysłów na posty mam naprawdę sporo, to przy dołku niezwykle ciężko zebrać się w sobie, żeby zrobić COKOLWIEK.
Ostatnio złapałam się na tym, że przełaziłam w piżamie cały boży dzień, rozczochrana jak cholerna Baba Jaga i pod wieczór, jak spojrzałam w lustro, to stwierdziłam, że o nie... tak dłużej być nie może.
Ostatnio złapałam się na tym, że przełaziłam w piżamie cały boży dzień, rozczochrana jak cholerna Baba Jaga i pod wieczór, jak spojrzałam w lustro, to stwierdziłam, że o nie... tak dłużej być nie może.
Porządki kosmetyczne odkładałam wielokrotnie i to już naprawdę nie mogło dłużej czekać. I wiecie co? Kurczę, poczułam się lepiej wywalając wszystkie starocie, a to co mi się nie sprawdziło, puszczając dalej w świat.
Jeśli jesteście ciekawi, co też opuściło moje kosmetyczne piekiełko, zapraszam serdecznie do czytania dalszej części wpisu. ☺
