4 wrz 2018

26. ❤ ULUBIEŃCY MIESIĄCA - SIERPIEŃ ❤


Hej!

Dziś przychodzę do Was z ulubieńcami miesiąca. Jest to pierwszy post tego typu na blogu i cieszę się, że w końcu udało mi się zebrać w sobie, by rozpocząć tę serię.
W ostatnim czasie pojawiło się wiele nowości w mojej kolekcji kosmetyków, więc było też naprawdę sporo testowania.
Od razu uprzedzam, że post będzie dość długi, bo przy robieniu zdjęć zadałam sobie sprawę, że sierpień przyniósł mi prawdziwą lawinę ulubieńców.
Jeśli jesteście ciekawi, co też skradło moje kosmetyczne serducho, to zapraszam do czytania dalszej części wpisu.



Hada Labo TokyoKremowy żel oczyszczający do mycia twarzy (Super Hialuronic Acid)

Cała seria dostępna jest w Rossmannie i składa się z naprawdę wielu kosmetyków pielęgnacyjnych. Kilka miesięcy temu zakupiłam kilka z nich i jestem naprawdę bardzo zadowolona. Nie są to najtańsze produkty, więc kiedy zobaczyłam ten żel na promocji 50%, to po prostu musiałam go mieć.
Jest to puszysty krem, który przy kontakcie z wodą zamienia się w kremową pianę. Ma za zadanie oczyszczać skórę, wygładzać ją oraz nawilżać.
U mnie sprawdza się bardzo dobrze, a w połączeniu z resztą kosmetyków z tej serii (ja używam lotionu, serum, kremu na noc i kremu pod oczy) daje naprawdę świetne efekty.
Pomaga mi również w szybszym gojeniu się zmian trądzikowych.

Cena stacjonarnie (bez promocji): 41.99zł
Cena w sklepie internetowym (bez promocji): 39.99zł
Pojemność: 150ml 



Bielenda Vegan friendly – Kokosowe masło do ciała

Jakiś czas temu, przy zakupach robionych z Rossmannie, dostałam kilka próbek tego masełka i po prostu się w nim zakochałam. Obiecałam sobie, że przy następnych zakupach z pewnością sprawię sobie pełnowymiarowy produkt i tak się złożyło, że akurat była promocja.
Masło pachnie CUDOWNIE i bardzo dobrze rozprowadza się po skórze, która już od pierwszego użycia staje się w dotyku gładka i przyjemnie nawilżona.
Bardzo ciężko jest mi dobrać coś nawilżającego do ciała, bo moja skóra lubi się mocno przesuszać, a do tego jest bardzo wybredna. Na szczęście ten produkt radzi sobie z nią fantastycznie.

Cena stacjonarnie (bez promocji): 15.99zł
Cena w internetowym sklepie Rossmann (aktualna promocja): 11.99zł
Pojemność: 250ml




Bielenda Tropic Vibes – Nawilżająca mgiełka do ciała (Zielona Herbata i Gardenia)

Mgiełkę kupiłam przy okazji zakupu masła Bielendy, również na promocji. Skusiłam się na nią głównie przez wzgląd na zapach, ale okazało się, że całkiem przyzwoicie nawilża.
Mgiełka zawiera olejek z drzewa herbacianego, który ma za zadanie wspomagać rewitalizację, odświeżenie i nawilżenie skóry.
Świetnie sprawdziła mi się przy tych koszmarnych upałach.

Cena: 18.99zł
Pojemność: 150ml





Bourjois – Healthy Mix Anti Fatigue Concealer (51 Clair Light)

Od bardzo długiego czasu chciałam wypróbować ten korektor, ale przed zakupem wstrzymywała mnie jego dość wysoka cena.
W końcu sięgnęłam po niego, wrzuciłam do koszyka i nie oglądając się za siebie ruszyłam prosto do kasy, żeby przypadkiem się nie rozmyślić.
Odcień jest lekko żółty i z początku trochę się obawiałam, że nie będzie mi pasował, ale w miarę jak wklepywałam go gąbeczką, to dopasowywał się do mojej skóry.
Co jednak najważniejsze, nie waży mi się w ciągu dnia, jak wiele innych korektorów, których w przeszłości używałam.

Cena: 47.99zł
Pojemność: 7.8ml




Makeup Revolution – CONCEAL & DEFINE Full Coverage and Contour (C2)

Moim drugim ulubionym korektorem został sławny już korektor od Makeup Revolution. Piszę o nim dość późno, dlatego, że dopiero niedawno udało mi się go kupić. Przez długi czas wszędzie był wyprzedany, głównie jeśli chodzi o te najjaśniejsze odcienie. Dlatego też z uporem maniaka monitorowałam drogerie online i wreszcie się udało. Do koszyka wszuciłam C1 i C2, ale okazało się, że właśnie C2 to odcień dla mnie idealny.
Ma świetne krycie, jest bardzo wydajny i ma solidny aplikator. Oczywiście bez odpowiedniego przypudrowania może zebrać się w załamaniach, ale poza tym to nie waży się w ciągu dnia i utrzymuje się dość długo. Bardzo dobrze rozjaśnia centralną część twarzy.

Cena (Mintishop): 19.90zł
Pojemność: 4g



 



MISSHA – Coloring Multi Stick (PK02 – Rosy Angel)

Nigdy jakoś specjalnie nie byłam fanką różu z kremie, ale wszystko zmieniło się, gdy kupiłam róż w sztyfcie marki Missha.
Po pierwsze, róż pachnie obłędnie. To taki pudrowy zapach, który jednocześnie jest bardzo świeży. Po drugie, róż jest bardzo kremowy, a co za tym idzie, bardzo dobrze się rozciera. Zawiera olejek z awokado, który wspomaga odżywianie, nawilżanie skóry oraz przedłuża trwałość produktu. Faktycznie, skóra, po nałożeniu produktu i przypudrowaniu jest bardzo gładka i przyjemna w dotyku, a po dodaniu zwykłego różu efekt utrzymuje się w dobrym stanie o wiele dłużej.
Z drugiej strony sztyftu mamy również pędzel, który możemy odkręcić, by swobodnie go wyprać. Ja  z niego nie korzystam, bo jest trochę zbyt mały, ale to całkiem fajny akcent. 
Posiadam prawie całą serię Coloring Multi Stick, w skład której wchodzą inne odcienie różu, bronzery i rozświetlacze. Na blogu pojawi się post poświęcony w całości tym kremowym produktom, bo myślę, że naprawdę warto o nich wspomnieć.
Z tego, co się orientuję, to te kosmetyki są dostępne tylko w sklepie Kontigo, jeśli chodzi o Polskę. 

Cena w Kontigo (bez promocji): 58,99zł
Cena w Kontigo (aktualna promocja): 41,29zł
Pojemność: 7,1g




MISSHA – Modern Shadow (odcień Ital Prism)

Kupiłam ten cień z nastawieniem, że będzie to świetny odcień do rozświetlania środka powieki. Okazało się, że cień, choć wygląda pięknie w opakowaniu, jest dość słabo napigmentowany. Ale, skoro nie ma w nim żadnych błyszczących drobinek (jest to cień o wykończeniu satynowym), to pomyślałam sobie, że wypróbuję go jako rozświetlacz.
To był strzał w dziesiątkę, bo choć na powiece prawie go nie widać, to daje idealny blask na szczycie kości policzkowych i na nosie.
Jako, że nie jest mocno napigmentowany nadaje się idealnie na co dzień. Kolorystycznie wpada w różowe złoto, ale nie jest to zbyt nachalny odcień. U mnie jako rozświetlacz sprawdza się wręcz idealnie.
TTen cień również kupiłam na stronie Kontigo.
Dostępne są również inne odcienie. Nie są to tanie produktu, więc cieszę się, że znalazłam dla niego zastosowanie. Dzięki temu się nie zmarnuje.

Cena Kontigo (bez promocji): 59,99zł
Cena Kontigo (aktualna promocja): 41,99zł
Pojemność: 1,5g




PRETTY BY FLOMAR – Pojedyncze satynowe cienie (002 Bright Nude i 003 Warm Beige)

Kupiłam je przy okazji zakupów robionych w Czechach. Zawsze odwiedzam dwie drogerie w Nachodzie i zawsze znajdę jakieś ciekawe kosmetyki.
Tym razem trafiłam na te cienie. Na zdjęciu wyglądają na maty, choć w rzeczywistości to takie delikatne satyny.
Brązu używam w załamaniu powieki. Jest to bardzo jasny, chłodny brąz i wygląda pięknie jako kolor trasferowy. Białym cieniem rozświetlam wewnętrzny kącik oka. Czasami mieszam obydwa odcienie i używam jako rozświetlacza.
Kosmetyki tej marki można znaleźć w kilku drogeriach internetowych, ale ta kolekcja niestety nie jest u nas dostępna.

Cena: nie pamiętam dokładnie, bo zgubiłam rachunek, ale coś ok. 60Kc = 10zł za cień
Pojemność: 3,5g 




Bell Stay On Brow  – długotrwały krem do stylizacji brwi (Brunette)

Na co dzień używam cieni do podkreślenia brwi, ale przy okazji zakupów w Biedronce trafiłam na nową serię kosmetyków Bell. Jednym z zakupionych przeze mnie kosmetyków jest właśnie ten oto krem do brwi. Kolor jest idealny i oprócz używania go zgodnie z jego przeznaczeniem, używam go również jako eyelinera. Utrzymuje się cały dzień i dobrze trzyma brwi w ryzach. Trzeba jednak działać szybko, bo błyskawicznie zastyga.

Cena: 12,99zł
Pojemność: ok. 2,5g





MISSHA Cushion Lip Crayon – kredka do ust (PK01 – Rose Milk Tea)

Nigdy nie miałam żadnych produktów do ust od koreańskich marek, więc stwierdziłam, że najwyższy czas coś wypróbować. Zdecydowałam się na wielofunkcyjną kredkę do ust, która może służyć również jako róż do policzków.
Zawiera olej z owoców dzikiej róży, olek arganowy i pochodne witaminy E.
Nie testowałam tego jako różu, ale jako kredki do ust używam prawie codziennie i jestem zakochana w tym odcieniu po uszy.
Dodatkowo, z drugiej strony kredki, po zdjęciu czarnej zatyczki, mamy gąbeczkę do rozcierania produktu. 
Kredka dostępna jest w sklepie Kontigo.

Cena w Kontigo (bez promocji): 44,99zł
Cena w Kontigo (aktualna promocja): 31,49zł
Pojemność: 2.5g-2.7g



Beauty Make Up (Biedronka) – pędzel do rozświetlacza

Niedawno trafiłam na pędzle biedronkowe i będąc oczarowana ich wyglądem oraz ceną kupiłam prawie całą serię. Brakuje mi tylko dużego puchacza do pudru, ale nigdzie go nie mogłam znaleźć (nie mogę tego przeboleć).
Pędzle są przyzwoitej jakości, wyglądają obłędnie, a do tego używa się ich z prawdziwą przyjemnością.
Moim absolutnym ulubieńcem został pędzel do rozświetlacza. Ma idealne wymiary i wspaniale leży w dłoni. Włosie jest mięciutkie i fajnie rozprowadza produkt po skórze. Żałuję, że nie kupiłam drugiego, bo przydałby mi się do utrwalania korektora pod oczami.

Cena: za jedno opakowanie za 9,99zł, a przy zakupie dwóch opakowań, jedno opakowanie za 7,99zł




FREEDOM MAKEUP – Pro Powder Brush (PRO FF104)

Trafiłam na ten pędzel podczas zakupów w Czechach już kilka miesięcy temu. Jednak zdecydowałam się na zakup dopiero przy okazji ostatniej wizyty u naszych sąsiadów.
Do koszyka trafił pędzel do nakładania cieni, pędzel do rozcierania cieni i właśnie ten pędzel, który widzicie na zdjęciach powyżej.
Jest duży i puchaty. Generalnie przeznaczony jest do pudru, ale ja używam go jako pędzla do konturowania. Jak widać na zdjęciach, pędzel jest lekko spłaszczony, co ułatwia mi nakładanie brązerów metodą stemplowania.
Syntetyczne włosie jest miękkie i odpowiednio zbite.

Cena: ok. 120Kc = 20zł


❤❤❤

Cieszę się, że udało mi się ogarnąć jakoś tych moich ulubieńców. Mam również nadzieję, że coś Was z tych kosmetyków zainteresuje, a jeśli już czegoś używaliście, to dajcie znać, jak tam Wasze wrażenia. :)
Z góry dziękuję za odwiedziny i za poświęcony czas. Życzę Wam miłego dnia/popołudnia/wieczoru i do kolejnego napisania!

Fubster

❤❤❤

Tekstury użyte do edycji pierwszego zdjęcia pochodzą ze strony: terriblecrash

1 komentarz:

  1. Z tej gromadki znam masło do ciała, z tym że ja miałam pomarańczowe, nawilżało fajnie, ale z tego co pamiętam smużyło zamiast ładnie rozprowadzać się na ciele, więc nie skuszę się na nie chyba ponownie.. Zaciekawiła mnie za to mgiełka Bielendy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz <3